O autorze
Jestem kilkoma osobami: mamą Misiów nr 1 i nr 2, ślubną 100% - owegoTaty, kobietą - chimerą, egzaltowaną dziewuszką, kimś spomiędzy nich wszystkich. Na MamaDu.pl będę przede wszystkim tą pierwszą.

Od prywatnego biustu do gustu publicznego

fot. Maciej Serafinowicz /CC0/
Podobnie jak, budząca moją ogromną sympatię, Pani Dzik, która de facto jest Kurą - ja, Stara Niedźwiedzica, a zarazem kura, jestem aktualnie domowa, wysiadująca tyle, co NIC. Chociaż niedoceniana, jak gros kur - zawsze uśmiechnięta, tryskająca radością, optymizmem itd. Jednak przede wszystkim jestem właścicielką niesfornego biustu. Biustu ex - karmiącego x 2, który wbrew mojej woli wylewa mi się z ram biustonosza w najmniej pożądanym momencie. Najczęściej dzieje się to w miejscu publicznym.

Wielka szkoda!
Z góry i z dołu przepraszam wszystkich naocznych świadków tego akcydentalnego aktu zgorszenia.

Tymczasem obiecuję zainwestować w solidniejszej konstrukcji bieliznę, a w dalszej perspektywie pomyślę o silikonowych poduszkach (idealnych do wykorzystania przez osoby trzecie pod osłoną nocy). Choćbym miała pójść z torbami!

Bo tryumf (zresztą jak sama nazwa tej słynnej marki od biustu) dobrego smaku najważniejszy!
Zobowiązuję się również, w przerwach pomiędzy bawieniem moich Misiów, odkurzaniem, mopowaniem, gotowaniem, zmywaniem, praniem, prasowaniem etc., rżnąć się (że się tak kolokwialnie wyrażę, bez urazy!) "Skalpelem" Chodakowskiej dopóty, dopóki wychodząc na światło dzienne, nie będę razić niczyich odczuć estetycznych.

Wszystko dla dobra publicznego!
W przyzwoitych partiach mego ciała, które miewam odkryte, przyrzekam być gładka jak gładź szpachlowa. Żeby tylko nie zadrasnąć nikogo, kiedy będę się przeciskać z wózkiem w tłumie. I nie zaklnę ani raz, nawet pod nosem, ani kropli alkoholu do ust nie wezmę. Choćby mnie rodzicielstwo na skraj wytrzymałości nerwowej zaprowadziło. Będę mieć wieczne wyrzuty sumienia. O wszystko.


Tak mi dopomóż, Narodzie mój!...
Ja wiem, że stereotypy są parszywe ze swej natury i nie należy się nimi przejmować. I każdy, kto ma łeb na karku powinien zachować zdrowy dystans. Tylko dlaczego akurat ten, dotyczący "matki od piersi karmiących" jest tak ciągle żywy i żarliwie przenikający do podświadomości naszych samców??

Wrrr...

Echch, o ile prościej byłoby siedzieć na prawdziwych jajach... Tych w kurniku, rzecz jasna!
A więc jak najbardziej zbożnych.

Z pozdrowieniami od Starej Niedźwiedzicy
vel Kury Dobrze Ułożonej
Trwa ładowanie komentarzy...