O autorze
Jestem kilkoma osobami: mamą Misiów nr 1 i nr 2, ślubną 100% - owegoTaty, kobietą - chimerą, egzaltowaną dziewuszką, kimś spomiędzy nich wszystkich. Na MamaDu.pl będę przede wszystkim tą pierwszą.

EWOLUCJA

Public Domain CC0
Public Domain CC0 www.pixabay.com
Dla odmiany wesoła historia rodem z mojego rodzinnego Puchatkowa, do napisania której natchnęło mnie kilkudniowe leżenie na trawie podczas upałów w charakterze koca piknikowego dla dwóch szarżujących grizzly (wiek: 20 miesięcy i 6 lat), na własnej piersi wyhodowanych.

Matką 20 - miesięcznego Niedźwiadka ostatnim razem byłam jakieś 52 miesiące temu. Nie przypuszczałam, że po upływie tak bagatelnego, w gruncie rzeczy, okresu czasu (czytaj: średnia życia Starej Niedźwiedzicy matkującej w Polsce to ok. 972 miesiące), kiedy tuż za półmetkiem swoich lat 30 - tych osiągnęłam poczucie, iż w zasadzie, przeżywam kwiecie swojej młodości, dosięgną mnie macki - dogłębnie w ziemię wbijające i po szpik kości wpijające się - samej sklerozy, a momentami już nawet pospolitej amnezji. Nic to!...
Są i nieocenione plusy tej złudnie wiecznotrwałej młodzieńczości. Oto jest mi dane dzisiaj z dziewiczym zafascynowaniem obserwować kolejne ewolucyjne dokonania mego Drugorodnego Misia.

Zbieractwo i pałaszowanie drobin, zarówno tych jadalnych, jak i niekoniecznie, spomiędzy frędzli dywanu miało, bez wątpienia, swój urok. Jednak o ileż bardziej ekscytujące jest eksperymentowanie w kierunku podniesienia ryzyka gruchnięcia czaszką o podłogę, a tym samym zwiększenia swoich szans na upragnioną przejażdżkę super szybkim pojazdem z czerwonym, co robiąc 'iii - jooo - iii -jooo' wymiata wszystkie auta z ulic.

Zwisanie u stołu kuchennego, czepiwszy się łapami jego śliskiego brzegu, rozdziawiając przy tym paszczę w stopniu podpierającym sufit to z jednej strony dość karkołomne przedsięwzięcie, a z drugiej nieporównywalna do wspomnianego rozkosz dla podniebienia. Dywanowe odpady są niczym w zestawieniu z tą królewską lawiną resztek pokarmowych, spadających wprost do gardzieli z prędkością światła. A potem można już lecieć na łeb, na szyję... I tak zawsze złapią.


Demolizacja jako postępujący, wszechogarniający kolejne pułapy egzystencji ex - chrabąszcza, proces rozkładu na czynniki pierwsze z towarzyszeniem nieodzownej dlań dzikiej satysfakcji to, na chwilę obecną, najskuteczniejsza forma walki o uwagę widzów Teatru Jednego Niedźwiadka (średni czas trwania tej sztuki na dobę: 12h).

To, co zyskało zupełnie nowy wymiar nazywa się... gryzienie. Jako sztuka dla sztuki stało się nudne i jako takie zostało pogrzebane w przeszłości na wieki wieków. Dzisiaj nie ma to jak ugryźć, odgryźć, rozgryźć, przegryźć itp. coś komuś tak, żeby albo się wściekł, albo przynajmniej zaskowyczał z bólu. Na przykład kiedy mamusia myje Misiaczkowi kiełki. I w tym wypadku najwyraźniej skutkuje, bo jakoś tak nieregularnie myje...

Krzyk niedawnego robaka a krzyk prawie dwuletniego Niedźwiedzia to dwa różne ryki. Wówczas bezbronny i rozpaczliwy; obecnie przetransformował się w despotyczne i roszczeniowe: "AAAAA!!!", "NEEEEE", "DAAAAA", poparte po wielekroć skandalizującym, jak na 20 - miesięczniaka, groźnym marszczeniem pyska, zaciskaniem górnych czy też tupotem dolnych łap (normalnie strach się bać!).

Skakanie czy raczej zarzucanie miękkim korpusikiem we wszystkie możliwe kierunki świata jednocześnie to całkiem nowe doświadczenie nie tylko w życiu debiutującego kaskadera, lecz i samej Starej Niedźwiedzicy. Dla tej ostatniej to przede wszystkim wyzwanie zawałowe. Wszakże po dziś dzień, dzięki swemu niedoścignionemu refleksowi (jak na dobiegającą z wolna ryczącej w sposób tragiczny fazy swojego wieku) udało jej się utrzymać Misia nr 2 w pełnym zdrowiu, a siebie przy życiu swoją drogą. Oby tak dalej.
Kto wie, może mamusi pisana jest jeszcze rewia mody babcinej i tańców wygibańców na celebryckich ściankach u boku swego dzielnego Brysia jako następcy samego Bonda, Dżejmsa Bonda (on też miał niedźwiedzia, tyle że na klacie). Pierworodnego Misia z kolei pasjonuje ostatnio fotografia odciętych łbów, tudzież łap, więc jak mu do tego czasu nie przejdzie, to mógłby zostać naszym nadwornym Paparazzo. I tym optymistycznym akcentem...

Cdn...
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...